Dzisiaj biorę na tapet, który budzi emocje, mity i lekkie nerwy, czyli odpowiemy sobie na pytanie, jaka jest największa kara za brak ESG w firmie. Ale uwaga, nie z perspektywy urzędów, mandatów i regulacji, tylko z perspektywy klienta.
Jeśli wolisz słuchać niż czytać -
Bo to właśnie klient, ten duży, zamożny, stabilny, coraz częściej decyduje, kto zostaje w jego łańcuchu dostaw, a kto z niego wypada.
I od razu powiem, że najwyższa kara za brak ESG nie ma formy finansowego mandatu. Największa kara nazywa się, nie wybieramy Waszego produktu. I to jest kara, którą odczuwa się najboleśniej.
Jeśli chcesz tej kary uniknąć i nie wiesz jeszcze, jak to zrobić, zostań ze mną do końca. Na końcu powiem Ci, w jaki sposób można całą tę nomenklaturę ESG lepiej zrozumieć i jak tę wiedzę przekazać również Twoim zespołom. Zatem zacznijmy od tego, dlaczego w ogóle mówimy o karze.
Jaka karę może dostać firma za brak ESG?
Kiedy mówimy kara za brak ESG, większość zarządów od razu myśli, Unia Europejska nas ukarze, będą mandaty, przyjdzie kontrola. To jest jak najbardziej naturalne, ale prawdziwe ryzyko leży w zupełnie innym miejscu. W biznesie największą karą nie jest mandat.
Największą karą jest utrata klienta, gdyż jego zdobycie jest również dla firm bardzo kosztowne i często bywa skomplikowane. Najbardziej boli utrata takiego dużego klienta, na przykład takiego, który daje połowę obrotu albo inną znaczną część. Takiego, którego logo widnieje w Twoim portfolio i buduje Twoją wiarygodność.
Podejście dużych kontrahentów
A dzisiaj duży klienci nie pytają, czy chcecie robić ESG. Dziś pytają, czy jesteście w stanie dostarczyć nam dane z Waszych działań zgodnych z ESG. Bo jeśli nie, to weźmiemy dostawcę, który to potrafi.
I tutaj zaczyna się prawdziwy koszt. Co dzisiaj robi klient, który pyta o ESG? Zacznijmy od podstaw. Duże firmy w Polsce i na świecie mają obowiązek raportowania.
Raportują ślad węglowy w łańcuchu dostaw, raportują praktyki BHP, ryzyka praw człowieka, zarządzanie podwykonawcami, kwestie etyczne i zarządcze. Każda firma, która współpracuje z dużymi kontrahentami, przynajmniej kilka razy w roku otrzymuje od różnych kontrahentów ankietę oceny dostawcy. I te firmy, które wypełniały takie ankiety, wiedzą, że te pytania są coraz bardziej szczegółowe, dotykają coraz bardziej rozległych elementów wprowadzenia działalności.
Ale też coraz częściej nie opierają się tylko na deklaracjach, a wymagają konkretnych załączników, które dokumentują np. wprowadzony system zarządzania. I są np.
certyfikaty innej jakościowe, które dotyczą stricte branży, dotyczą wprowadzonych polityk zarządzania, postępowania z ryzykami, analiz ryzyka itd. Tych pytań, tak jak mówię, jest coraz więcej i są coraz bardziej szczegółowe. I to nie jest ich fanaberia.
To jest obowiązek, który wynika z wymagań ich sprawozdań, z oczekiwań inwestorów, a czasem kontraktów, które też musi Twój kontrahent spełnić. I teraz kluczowa rzecz. Nie mogą tego zrobić bez Twoich danych, czyli danych Ciebie jako dostawcy.
Scoringi ESG
Dlatego też klienci wysyłają te ankiety, ale też robią audyty, o audytach za chwilkę. Wprowadzają swoje scoringi ESG, porównują sobie dostawców, wybierają tych, którzy są najmniej ryzykowni. Audyty przechodziłam różne, ja również jako audytor wewnętrzny ISO 9001 i 14001 w takich audytach biorę udział i pomagam firmom przygotować się na tego typu wydarzenia.
Audyt ESG
Przebiegają one różnie, czasem są bardzo pobieżne, ale czasem są też bardzo szczegółowe. Wszystko zależy od tego jakich danych oczekuje klient końcowy. Tak więc kiedy firma mówi, że my nie mamy albo nie spełniamy tego i tego punktu, klient sobie myśli, czy ja mogę ryzykować biorąc tego dostawcę, którego ja nie mogę zaraportować.
I co do którego nie mam pewności, że stosuje się do odpowiednich norm zarządzania, czy analizuje swoje ryzyko, czy on analizuje swoich dostawców, czy dostawy, które do niego przychodzą są zgodne z ESG. Zatem największa kara to utrata miejsca w łańcuchu dostaw. I to jest moment, w którym pada najważniejsze pytanie dzisiejszego odcinka.
Największa kara za brak ESG to wypadnięcie z łańcucha dostaw klientów, który musi raportować. I teraz pytanie, o co w tym wszystkim chodzi? Klient nie musi nas ukarać finansowo, klient nie musi nas pouczać. Często również, jeżeli pytania w ankietach pozostają bez odpowiedzi, to my również nie dostajemy takiego feedbacku.
Nikt się nie tłumaczy
I klient nie mówi, a to szkoda, bo jakbyście mieli to, to byśmy was potraktowali inaczej, albo naszym celem jednak jest, żeby nasi kontrahenci mieli takie i takie wdrożenia. To się nie dzieje. To po prostu jest przemilczane i klient też nie musi nam wysyłać żadnych pism, żadnego maila, w żaden sposób się tłumaczyć.
On po prostu stawia nam ocenę, nie spełnia wymogów i wtedy przestajemy dostawać w ogóle informacje o tym, że są przez niego wystawione jakieś oferty. Nie jesteśmy zapraszani do przetargów, jesteśmy pomijani w ogóle w jakiejkolwiek selekcji, a nowi klienci nawet nie będą nas rozpatrywać w swoim łańcuchu dostaw. I co ciekawe, firmy zwykle w ogóle nie wiedzą, że wypadły, po prostu przestają dostawać zapytania ofertowe i to jest najbardziej podstępna kara.
Cicha, niewidoczna, za to ekstremalnie bolesna i kosztowna. Klient zwykle nie patrzy na papier, ale na ryzyko. ESG nie jest dla klientów kwestią ideologii, to kwestia zarządzania jego ryzykiem i to w trzech obszarach.
Ryzyko operacyjne
Po pierwsze, pierwszym obszarem jest ryzyko operacyjne i wasz klient będzie sprawdzał, czy jego dostawca produkuje stabilnie i bez awarii, z odpowiednią jakością. Sprawdza też, czy nie wyłączy go nagła kontrola środowiskowa. Wiemy, że takie kontrole środowiskowe potrafią zamknąć zakłady na tygodnie, a nawet miesiące.
I jeżeli chodzi o ryzyko operacyjne, również często jest sprawdzana rotacja pracowników, która ma zapewnić, oczywiście jeśli jest niska, ma zapewnić dobry know-how, wypracowane procedury i standardy, odpowiednią wiedzę na temat procesów produkcyjnych, lojalność pracowników itd., itd. Kolejnym elementem, który jest badany, to jest ryzyko reputacyjne. I tutaj pojawiają się odpowiedzi na pytania, czy klient, z którymi będziemy współpracować nie zrobi skandalu, co uderzy bezpośrednio też w naszą markę.
Czy nie łamie praw pracowniczych, co również grozi skandalem i czy nie jest narażony na różne afery odpadowe. Kolejny aspekt to ryzyko regulacyjne. I tu mamy pytanie, czy klient pomoże nam raportować ślad węglowy.
Mówię z perspektywy takiego dużego kontrahenta. Czy jest w stanie nam w ogóle dostarczyć dane, nie tylko o śladzie węglowym i czy nie narazi nas na błędy w raportach, ponieważ ci, którzy mają obowiązek raportowania, te raporty mają audytowane i sprawdzane. Także tam na pomyłki, na widzimisię, na domniemanie absolutnie nie ma miejsca.
Zatem jeżeli ja jako duży klient widzę w moim dostawcy ryzyko, to nie ma znaczenia, że jego produkt jest dobry i że ma atrakcyjną cenę. Ryzykownego dostawcy po prostu nie wybiorę do swojego łańcucha. Najczęstsze sygnały ostrzegawcze, które wysyła klient.
Perspektywy klienta kara, w cudzysłowie oczywiście, zaczyna się dużo wcześniej niż rezygnacja ze współpracy. Najpierw pojawiają się sygnały, które wiele firm w ogóle ignoruje. Wymienię Wam pięć takich sygnałów z krótkim omówieniem.
Po pierwsze, potrzebujemy od Was trzech wskaźników, a firma nie potrafi ich policzyć. Czyli kontrahent już informuje, że czegoś takiego od nas chce i teraz od nas zależy, czy przychylimy się do tego, wiemy, jak zdobyć dane, jak je policzyć i w jakiej formie przekazać to naszemu kontrahentowi, czy nie. Informuje nas również, wypełnijcie nam ankietę ESG, a tutaj odpowiedzi są niekompletne, a również u moich klientów często widziałam, że są wyśmiewane na zasadzie: serio, po co Wam to w ogóle, przecież to nie ma nic wspólnego z produktem, który Wam dostarczamy.
Kolejne to prośba o przedstawienie dowodu na posiadanie na przykład polityki antykorupcyjnej. Która z Waszych firm, czy Wasze firmy mają politykę antykorupcyjną, taką spisaną, naprawdę wdrożoną i zakomunikowaną, a często się okazuje, że w firmach takiej polityki nie ma, albo co gorzej, nie ma w ogóle żadnych procedur i żadnych standardów.
Kolejnym takim sygnałem jest informacja, że zrobimy u Was audyt środowiskowy, albo audyt BHP, albo audyt jakościowy, a firma się broni, odkłada, unika, zmyśla, przedkłada, czasem zdarza się podrobione dokumenty, to wszystko można sprawdzić, to wszystko wpływa na wiarygodność.
Piąty sygnał, znak, to pytanie, czy planujecie redukcję emisji? Planujecie, nie? Czyli odnoszą się już do tego, w jaki sposób Wasza firma jest zarządzana, czy w ogóle bierzecie ten temat pod uwagę, czy analizujecie ryzyka. Dla kontrahenta czerwoną lampką będzie odpowiedź, ale to przecież nie nasz temat, nas to nie dotyczy, my otrzymujemy tylko energię z zakładu energetycznego i jak gdyby nie mamy na to wpływu. Każdy z tych momentów zwiększa ten czerwony scoring w systemie klienta.
System zakupowy kontrahenta.
System zakupowy takich firm działa jak scoring w banku, mówię tutaj o tych dużych firmach zakupowych, oni po prostu nadają odpowiednie punkty, odpowiednią wagę poszczególnym punktom i kto ma niski wynik odpada automatycznie, nie jest brany pod uwagę przy kolejnych wyborach. Dlaczego klient wybiera tę firmę, która ma ESG? Tu po raz kolejny raz potwierdzę, nie chodzi o to, że duże firmy kochają ESG, chodzi o to, że one muszą zmniejszać swoje ryzyko, muszą raportować, są ocenione przez akcjonariuszy, mają presję medialną oraz podlegają też audytom i kontrolom. I tak jak mówiłam już kilkakrotnie w podcastach dotyczących ESG, w tym temacie liczą się cyfry, liczą się liczby, liczą się twarde fakty.
Kontrahent nie może sobie pozwolić na ryzyko.
Klient po prostu nie może sobie pozwolić na dostawcę, który nie ma danych, który nie ma wprowadzonych standardów, nie ma kontroli nad procesami, nie rozumie ryzyk, które dotykają jego firmę i nie współpracuje przy raportowaniu. I tu bardzo ważna rzecz, jeśli chodzi o standardy i procesy. Spotykam się z wieloma firmami, które mają wprowadzone na przykład ISO, bo taki był wymóg przy którymś przetargu, któryś klient tego wymagał, natomiast to ISO jest w rzeczywistości martwe, nawet jeżeli jest recertyfikowane kolejny rok.
Także tu też zwracam Twoją, Waszą uwagę na to, by faktycznie się temu przyjrzeć. Ja często u moich klientów takie standardy weryfikuję, sprawdzam, przygotowuję do recertyfikacji moich klientów albo po prostu wdrażamy ISO nawet bez certyfikacji, jeżeli nie jest potrzebna, chociaż ESG zaczyna jej realnie wymagać, ale wdrażamy sobie po prostu zasady rządzące ISO, bo one są zwyczajnie dobrym przewodnikiem do tego, żeby firma była zarządzana. W sposób przemyślany i w momencie, kiedy te Wasze standardy, Wasze procesy, Wasze procedury, źle zanalizowane ryzyka się po prostu wydarzają, wtedy cały łańcuch dostaw Waszego kontrahenta staje się dziurawy i klient za ten cały łańcuch odpowiada, a takie duże firmy naprawdę nie chcą się tłumaczyć przed inwestorami, dlaczego dopuściły takiego w ich mniemaniu niekompetentnego współpracownika do działania.
Cicha kara
Cicha kara to brak zaproszenia do kolejnego przetargu i nawet nie trzeba tutaj dostać żadnego wypowiedzenia współpracy, wystarczy, że nie dostaniemy zaproszenia, nie poinformują nas o kolejnym przetargu. Dlaczego tak się dzieje? Bo system klienta ma zasadę, że zapraszamy tylko tych dostawców, którzy mają pełne dane ESG, których oczekujemy akurat od tego konkretnego kontraktu. Jeżeli firma nie spełnia tego kryterium, jest po prostu w systemie tych dużych kontrahentów niewidoczna, to tak jakby po prostu nie istniała.
Skutki cichej kary
I to jest najdroższa kara, bo czujemy jej skutki dopiero wtedy, kiedy spada nam przychód, kiedy hale produkcyjne zaczynają świecić pustkami, kiedy z trzech zmian robimy jedną, kiedy musimy zredukować ilość pracowników, a pamiętajcie, że redukcja i rotacja również wpływa na ocenę ESG, ale kiedy to zauważymy, to już jest trochę za późno, bo konkurencja działa zgodnie z ESG od dawna, ma dużo wyższe ilości punktów scoringowych i ona po prostu wybija się ponad nas. Karą za brak ESG także nie jest mandat, raport czy tabela. Największa kara to utrata zleceń, brak zaproszeń do przetargów, brak dostępu do klientów, brak możliwości wejścia na nowe rynki, szczególnie kiedy jesteśmy nowi w branży.
Tutaj kontrahenci coraz częściej prześwietlają nas bardzo dokładnie. To również brak szans na stabilność przychodów, stabilność zatrudnienia, utrzymanie firmy, bo klienci zawsze wybierają tę firmę, która jest przewidywalna, uporządkowana, niskoryzykowna. Gotowa do współpracy przy zbieraniu danych i jest zgodna z wymaganiami światowego rynku, a tak po prostu działa ESG.
Podsumowanie
Podsumowując, największą karą za brak ESG nie jest kontrola urząd, a nie regulacja. Największą karą jest klient, który mówi dziękujemy, wybieramy kogoś innego. W kolejnych odcinkach Falochronu Biznesu oczywiście dalej będziemy rozmawiać na tematy ESG, także zapraszam serdecznie, natomiast jeżeli ten temat cię zaintrygował, chcesz zrobić analizę, czy ESG dotyczy również twojej firmy, w jaki sposób możesz przygotować się na wymagania rynku, które stają się już rzeczywistością, albo po prostu chcesz przeszkolić siebie, swój zespół, swoich pracowników z tego tematu, w ogóle z tematów zarządzania firmą, zarządzania procesami, tematów ISO i jakościowych ogólnie i bardzo szeroko ujmując, to zapraszam cię do kontaktu.
Dofinansowanie do szkoleń ESG.
Nawet jeżeli nie masz w swoim budżecie zaplanowanych pieniędzy na ten cel, na dzień dzisiejszy, czyli końcówkę grudnia 2025 roku, są dostępne środki z Unii Europejskiej na wprowadzenie zielonych kompetencji do firmy, także zapraszam cię serdecznie, przekażę cię w bardzo dobre ręce i mam nadzieję, że spotkamy się na salach szkoleniowych, albo na konsultacjach dotyczących twojej działalności, także na tę chwilę dziękuję, że jesteś ze mną, zapraszam cię do kolejnego odcinka Falochronu Biznesu, a tymczasem
pozdrawiam cię ciepło,
do usłyszenia,
Ania Sumarowska.





