Skąd temat ESG wziął się w biznesie?

Skąd temat ESG wziął się w biznesie?

Skąd ESG wzięło się w biznesie

 Skąd w ogóle temat ESG wziął się w biznesie? 

Bo słyszymy o tym wszędzie: banki, korporacje, ubezpieczyciele, przetargi, regulacje, scoringi. Nic dziwnego, że wiele osób w zarządach myśli: 
„Kto to wymyślił, po co i czemu akurat na moją głowę?”. 

Dzisiaj wyjaśnię to prosto, bez ideologii i bez ekościemy – od źródeł finansowych, przez kryzysy, po regulacje i oczekiwania klientów. 

1. Punkt wyjścia: inwestorzy zaczęli tracić pieniądze


Historia ESG nie zaczęła się od ekologów. 
Zaczęła się od… inwestorów, którzy zauważyli, że tracą pieniądze przez czynniki, które wcześniej nie były brane pod uwagę. 

Na przykład: 

– firmy, które ignorowały ryzyka środowiskowe, miały katastrofy i kary, 
– firmy, które źle traktowały pracowników, miały strajki i rotację, 
– firmy bez przejrzystego zarządzania wpadały w afery finansowe. 

I wtedy inwestorzy zaczęli pytać: 
„Jakie ryzyka do tej pory ignorowaliśmy?” 
To była iskra. 
Bo gdy inwestorzy zaczynają zadawać pytania – biznes musi odpowiadać. 

Zrozumiano, że te „miękkie” ryzyka są w rzeczywistości bardzo twarde finansowo. 

2. Lata 90. i 2000: pierwsze kryzysy reputacyjne i środowiskowe


W latach 90. i na początku 2000. mieliśmy kilka spektakularnych afer, które pokazały, że brak odpowiedzialności firm to realne straty: 

– Exxon Valdez – wyciek ropy i gigantyczne koszty 
– Enron – oszustwa księgowe, upadek, miliardowe straty inwestorów 
– Rana Plaza – zawalenie fabryki w Bangladeszu i globalne oburzenie 
– skandale z pracą dzieci w łańcuchach dostaw 
– pierwsze poważne kary za zanieczyszczenia 

Każdy z tych kryzysów pokazał coś ważnego: 
jeśli firma ignoruje ryzyka środowiskowe, społeczne lub zarządcze – płacą za to inwestorzy. 

Stąd pierwsze raporty, wytyczne i próby usystematyzowania tych ryzyk. 
Jeszcze wtedy nikt nie mówił „ESG”, ale fundament już był. 

3. 2006 rok: powstaje ESG jako język inwestorów

W 2006 roku ONZ razem z największymi funduszami inwestycyjnymi opublikowało dokument, który stworzył pojęcie ESG. 
To nie był manifest ekologiczny. 
To był dokument… dla inwestorów, tłumaczący: 

– jakie ryzyka będą wpływać na firmę, 
– jak je mierzyć, 
– jak rozliczać firmy z jakości zarządzania. 

To był moment, w którym ESG stało się językiem finansów. 
A kiedy coś staje się językiem finansów — biznes musi to znać. 

4. Drugi impuls: kryzys 2008 i konieczność przewidywania ryzyk


Po kryzysie 2008 roku coś pękło. 
Zrozumiano, że rynki finansowe nie są odporne. 
Że brak nadzoru, brak przejrzystości i ignorowanie ryzyk prowadzi do katastrof. 

Po upadku Lehman Brothers inwestorzy zaczęli szukać modeli, które: 

– lepiej przewidują ryzyko, 
– biorą pod uwagę czynniki pozafinansowe, 
– pomagają identyfikować firmy bardziej odporne na kryzysy. 

I nagle ESG stało się nie dodatkiem, ale elementem przewidywania, kto przetrwa kolejny kryzys

5. Trzeci impuls: zmiany klimatyczne i rosnące koszty energii


Następna fala przyszła, kiedy firmy zaczęły coraz dotkliwiej odczuwać koszty energii i surowców. 
Niezależnie od przekonań – fakty są takie: 

– energia drożeje, 
– ryzyka przerw w dostawach rosną, 
– surowce stają się coraz mniej przewidywalne, 
– regulacje są coraz ostrzejsze. 

Inwestorzy zapytali: 
„Które firmy mają plan B? Które potrafią ograniczać koszty? Które są zależne od surowców, które mogą zniknąć?” 

Tak zwane „E” w ESG nie pojawiło się z troski o Ziemię. 
Pojawiło się dlatego, że niestabilność kosztów zaczęła zagrażać wynikom firm

6. Czwarty impuls: media społecznościowe i era reputacji


Kiedyś reputacja firmy mogła spaść powoli. 
Dziś może runąć w 24 godziny. 

Wystarczy jeden film: 
– wyciek z fabryki, 
– wypadek, 
– mobbing, 
– praca dzieci u dostawcy. 

Marka może być zniszczona szybciej niż kiedykolwiek. 
Inwestorzy zaczęli więc pytać: 
„Czy firma ma procesy zapobiegające takim wpadkom?” 

To właśnie „S” – Social. 
To nie empatia. 
To zarządzanie ryzykiem reputacyjnym. 

7. Piąty impuls: duże korporacje zaczynają odpowiadać za dostawców


I tu dochodzimy do momentu, który najbardziej dotyka średnie firmy. 

Duże korporacje dostały obowiązek raportowania nie tylko swoich emisji czy praktyk społecznych. 
One muszą raportować również to, co robią ich dostawcy

To oznacza: 

– że jeśli sprzedajesz do dużej firmy — stajesz się częścią jej ryzyka, 
– że dostaniesz ankietę ESG, 
– że będziesz musiał pokazać dane, 
– że brak odpowiedzi może oznaczać wypadnięcie z łańcucha dostaw. 

Dlaczego? 
Bo korporacja musi wykazać, że jej dostawcy nie tworzą ryzyk, które: 

– mogą ją skompromitować, 
– mogą spowodować zatrzymanie produkcji, 
– mogą uderzyć w jej wyniki finansowe. 

To kluczowy moment w historii ESG: 
duzi gracze wymusili ESG w całym łańcuchu dostaw. 

Nie dlatego, że chcą być ekologiczni. 
Dlatego, że muszą się zabezpieczyć. 

8. Szósty impuls: banki i ubezpieczyciele wprowadzają scoring ESG

 
Banki kochają jedną rzecz: przewidywalność. 
Chcą wiedzieć: 
– czy firma przetrwa, 
– jakie ma ryzyka, 
– czy jest dobrze zarządzana. 

Dlatego banki wdrożyły scoring ESG jako element oceny ryzyka kredytowego. 

Firma z dobrym ESG: 
– ma niższe ryzyko, 
– więc często dostaje lepsze warunki, 
– łatwiej przechodzi ocenę kredytową, 
– ma większe szanse na finansowanie inwestycji. 

Firma z ignorowanym ESG: 
– ma więcej znaków zapytania, 
– staje się droższa w obsłudze, 
– jest mniej atrakcyjna dla kredytodawców. 

To jest moment, w którym ESG stało się twardym finansowym elementem biznesu. 

9. Dziś: ESG to standard oceny odporności firmy


Po wszystkich tych impulsach — kryzysach, aferach, problemach z surowcami, zmianach regulacyjnych — ESG stało się czymś, czego już nie można odkręcić. 

Bo ESG to nie moda. 
To standard oceny odporności firmy

ESG odpowiada na pytania: 

– czy firma ma stabilne źródła energii? 
– czy ma odpowiedzialnych dostawców? 
– czy potrafi zatrzymać pracowników? 
– czy procesy są przejrzyste? 
– czy zarząd nie prowadzi firmy intuicyjnie? 
– czy ryzyka są monitorowane? 

To jest po prostu nowy sposób oceny czy firma jest bezpiecznym partnerem

10. Dlaczego tak wiele osób nazywa to „ekościemą”?


Powody są trzy: 

✔ 1. Mnóstwo słabego marketingu wokół ESG 

Obiecanki o ratowaniu planety, zielone grafiki, procenty „zieloności” – to nie pomogło. 

✔ 2. Wiele firm robi ESG tylko na papierze 

Bez realnych danych, bez zmian w procesach. 
To generuje niechęć. 

✔ 3. Słaba komunikacja w stronę zarządów 

Mało kto wyjaśnia, że ESG to biznesowe ryzyka, a nie grupa ekologów z transparentami. 

Stąd sceptycyzm. 
Ale prawdziwe ESG to twardy biznes, nie marketing. 


ESG w biznesie nie wzięło się z ideologii. 
To efekt ponad 30 lat: 

– kryzysów finansowych, 
– afer, 
– rosnących kosztów energii, 
– niestabilnych łańcuchów dostaw, 
– zmian regulacyjnych, 
– oczekiwań inwestorów, 
– rewolucji reputacyjnej wywołanej mediami społecznościowymi. 

ESG to tak naprawdę system wczesnego ostrzegania. 
Taki falochron, który ma chronić firmy przed falami ryzyka, zanim uderzą. 

Jeśli temat Cię zainteresował, chcesz zwiększyć świadomość w Twojej firmie i przygotować się do spełnienia wymogów Twoich kontrahentów, skontaktuj się ze mną.

Pamiętaj, że istnieje możliwość dofinansowania szkoleń nawet w 100% 

Wolisz słuchać, niż czytać?

UDOSTĘPNIJ

Otrzymuj informacje o nowych artykułach, podcastach i ofertach przygotowanych tylko dla odbiorców newslettera.

Shopping cart

0
image/svg+xml

No products in the cart.

Continue Shopping

Newsletter

Będę Cię informować na bieżąco!